Nie taki diabeł straszny
Od początku tego roku obowiązują nowe przepisy odnośnie segregowania odpadów. Dotyczy to przede wszystkim wszelkich tekstyliów, odzieży i butów, których już nie możemy wyrzucać do pojemników na odpady zmieszane. Te nowe obostrzenia budzą ogromne kontrowersje wśród mieszkańców. Każdemu z nas przybyło nowe zajęcie i ubyło trochę przestrzeni w mieszkaniu, gdzie teraz trzeba znaleźć miejsce na przechowywanie zużytych ubrań, ścierek, rajstop czy butów, które już nie nadają się do użytku. Co prawda Urząd Miejski wyszedł naprzeciw mieszkańcom miasta i zapowiedział, że co kwartał będzie organizował zbiórki tego typu odpadów. Ale co, jeżeli chcemy pozbyć się ich szybciej niż raz na 3 miesiące?
Nie ma wyjścia, trzeba samodzielnie udać się na PSZOK, by tam zostawić to, co nam zalega w szafach. Wykorzystując urlop, postanowiłam sama sprawdzić, jak to się odbywa. Tym bardziej, że robiąc porządki w szafie, z nieukrywanym zdumieniem przyjęłam, że część z moich ubrań samoistnie skurczyła się. Zostałam zatem zmuszona, by pożegnać kilka sukienek, spodni, marynarek (jeszcze z metkami). Ale też rozstałam się z butami, których obcas okazał się już dla mnie zbyt dużym wyzwaniem. Spakowałam te rzeczy. I pojechałam na Plac Sprzymierzeńców 6c do miejscowego PSZOKu. Przy okazji spotkałam się z panią Martą Kusiak – naczelniczką Wydziału Ekologii i Gospodarki Odpadami UM, która wprowadziła mnie w tajniki nowych zasad segregacji i zdradziła, jak miasto pomoże mieszkańcom w pozbywaniu się nieużywanych ubrań, zużytych ścierek, dziurawych rajstop, no i butów, z którymi szewc już nie da sobie rady.

Iwona Pawłowska: Pani Marto, przywiozłam torbę ubrań i butów, co mam z nimi zrobić?
Marta Kusiak: Jeśli uważa Pani, że nadają się one do ponownego użycia, weźmiemy je do Przydasiowa i tutaj pani może je porozwieszać na wieszakach, a buty ustawić na regale. Chyba że nie ma pani na to czasu, wtedy zajmiemy się tym w wolnej chwili.
Co poza ubraniami i butami można zostawić w Przydasiowie?
Mamy tu różne rzeczy: zabawki dla dzieci, książki, gry, monitory komputerowe, artykuły gospodarstwa domowego… Tutaj można przyjść i wybrać sobie to, co potrzebne.
No dobrze, ja mam samochód, jestem w miarę sprawna i mogę samodzielnie dostarczyć zbywające mi rzeczy, ale nie wszyscy mają taką możliwość. Mieszkańcy narzekają, że nowe przepisy są kolejnym utrudnieniem dla nich. Nie każdy ma transport, którym w dowolnej chwili w godzinach pracy PSZOKu może wywieźć zbędne tekstylia. Nie każdy ma strych, piwnicę lub garderobę, gdzie może przechowywać rzeczy, które nie nadają się do noszenia.
Rozumiem. Ale zachowania ekologiczne wymagają od nas wszystkich dodatkowego zaangażowania. I to jest wkład nie tylko czasowy, ale też logistyczny, jak zaaranżować przestrzeń na dodatkowe worki lub kubełki do segregacji. Trzeba zrobić sobie miejsce na ekologię, bo ekologia jest częścią naszego życia. A przynajmniej być powinna.
Ok, ale jak to wytłumaczyć ludziom, że teraz już nie mogą wrzucić starej ścierki do odpadów zmieszanych, jak przestawić mieszkańców na nowe myślenie o ekologii? Jak przekonać do tych przepisów? Nie dziwmy się narzekaniom – i co ciekawe – nie pod adresem ustawodawcy, tylko władz miasta i spółki komunalnej, bo te są „pod ręką”.
Umówmy się, że odpadów tekstylnych nie produkujemy codziennie, nie wyrzucamy dzień w dzień ścierek, bluzek, rajstop. Poza tym są to rzeczy, które nie zajmują dużo miejsca, więc nie będzie problemem odkładać ich do worków. A jeśli chodzi o ubrania większe, typu kurtki, płaszcze, to zazwyczaj pozbywamy się ich raz na jakiś czas. Zwykle nasze garderoby odświeżmy sezonowo i właśnie tak też zaplanowaliśmy odbiór tych rzeczy mieście. To będą zbiórki akcyjne. Raz w kwartale przez dwa dni będziemy odbierać od mieszkańców, którzy nie są zmotoryzowani i sami nie mogą nam odwieźć na PSZOK, tekstylia, buty, ale też odpady wielkogabarytowe. Te zbiórki będą w marcu, czerwcu, wrześniu i grudniu. Po analizie, jakiej dokonaliśmy z pracownikami RPK, wyszło nam, że właśnie w tych miesiącach robimy największe porządki w mieszkaniu i pozbywamy się wielu rzeczy. Dlatego wychodzimy temu naprzeciw z naszymi zbiórkami akcyjnymi.

Jak w praktyce będzie to wyglądać?
Już dzień przed planowaną zbiórką będzie można po godzinie 20. wystawiać worki przy wiatach śmietnikowych, jeśli chodzi o mieszkańców z zabudowy wielorodzinnej, a mieszkańcy domków będą mogli pozostawić tekstylia w miejscu, gdzie wcześniej znajdowały się pojemniki na odpady przed systemem workowym. Jeśli mieszkańcy będą chcieli nam ułatwić pracę, mogą oznaczyć worki napisami, np. odzież nienadająca się do użycia lub: odzież użyteczna albo: kołdry, pościel itp. Muszę pani powiedzieć, że na przykład kołdry i koce oddajemy schroniskom dla zwierząt, aby jak najwięcej rzeczy można było jeszcze wykorzystać i zagospodarować.
Podczas tych zbiórek akcyjnych będzie okazja pozbyć się też mebli?
Tak, wtedy też będzie można pozbyć się wielkogabarytów. Odpowiednio wcześniej przeprowadzimy kampanię informacyjną.
Wsłuchując się w głosy mieszkańców, nietrudno dostrzec inne propozycje rozwiązań problemu tekstyliów, na przykład odbierania ich na takiej samej zasadzie, jak szkła czy makulatury lub zakupienia kontenerów, które mogłyby stanąć w kilku miejscach na terenie miasta.
System workowy diametralnie podniesie koszty gospodarki odpadami, a to przełoży się na wydatki samych mieszkańców. Bo przecież to wszystko kosztuje: osobne worki, transport kolejnych frakcji, a jeszcze firma, która odbiera od nas odpady będzie musiała częściej wysłać do nas swoje auto, więc mamy dodatkowych ludzi, dodatkowe auto, dodatkowe paliwo… Ogólnie mówiąc – koszty. Tona utylizacji odpadów tekstylnych przez firmę, która je od nas odbiera to 970 zł. A wystarczy zacząć od ekologii w domu.
A co do kontenerów, to pojawiła się taka propozycja. Mamy sprawdzone oferty cenowe tzw. ubraniomatów, zrobiliśmy też analizę, gdzie takie kontenery można by umieścić. Bierzemy dwa główne kryteria: zagęszczenia ludności i odległość od PSZOK. Tyle że chcemy pozyskać dofinansowanie z projektu. Jeśli już mamy stawiać kontenery, to chcemy, żeby były szczelne, schludne, żeby nie doszło do takich sytuacji, jak było z pojemnikami PCK.

To byłoby naprawdę korzystne rozwiązanie dla ludzi, którzy nie mają możliwości przetransportowania swoich odpadów na PSZOK.
Proszę zauważyć, że niebawem ruszamy z bezpłatną komunikację. Do PSZOKu będzie można dostać się za darmo autobusem, więc i odpadnie argument, że nie mamy czym zawieźć torby z ubraniami do miejscowego punktu. Wielu ludzi będzie pewnie jeździć do centrum handlowego, a przecież jesteśmy po sąsiedzku. Można do nas, na przykład do Przydasiowa, przywieźć torbę ze starymi ubraniami, a potem w sklepach zrobić zakupy i wrócić znowu z pełną torbą do domu 😊.
No właśnie, wróćmy do Przydasiowa. Punkt działa od sierpnia. Czy mieszkańcy przyzwyczaili się do tego miejsca, czy korzystają z tej oferty?
Tak. Dziś na przykład pani przyjechała, bo szukała łóżka. Doradziliśmy jej, jak może odświeżyć te, które u nas stoją, bo czasem wystarczy papier ścierny, trochę bejcy i mamy nowe meble. No i pani zabrała dwa łóżka. Mamy też stałych bywalców Przydasiowa. Niektóre panie mówią wprost, że jak czegoś potrzebują, to wolą najpierw przyjść tutaj i sprawdzić, co mamy na stanie, niż iść kupować w sklepie. Tym bardziej, że niektóre rzeczy są naprawdę przepiękne. Te ubrania z metkami czy nowe buty, które pani przywiozła, na pewno zaraz znajdą właścicielki.
Od niedawna tu w Przydasiowie mamy pracownicę, która dwie godziny dziennie pomaga nam posprzątać, odświeżyć półki, posegregować ich zawartość, przeanalizować, co już zalega zbyt długo…Wiadomo, że co jakiś czas musimy zawartość Przydasiowa przejrzeć pod kątem użyteczności. Jeśli zacznie się wiosna, trzeba będzie wyrzucić już odzież zimową, bo ona na pewno nie zejdzie, a będzie zajmować miejsce dla innych ubrań czy butów bardziej potrzebnych w cieplejsze dni. Przydasiowo nie może być tylko magazynem na rzeczy niepotrzebne, ale punktem wymiany odzieży, butów, zabawek, garnków, mebli itp. Miejscem, gdzie przedmioty mogą znaleźć drugie życie.
Co schodzi najlepiej?
Ubrania. Chyba że odwiedzą nas dzieci, to zabawki. Ostatnio gościliśmy na edukacji ekologicznej dzieci z Pępka Świata. Były 24 maluszki. Dzieci zwiedziły cały PSZOK, obserwowały, jak choinki dostają drugie życie, potem uczestniczyły w warsztatach, bawiły się na ścieżce sensorycznej. Maluchy były zachwycone, na koniec dostały paszporty EkoBohatera. I w tym paszporcie mogą zbierać pieczątki podczas każdej wizyty na PSZOKu. Gdy zbiorą 12 stempli, dostaną nagrodę i dyplom EkoBohatera.

Przyzwyczajacie dzieci do zachowań proekologicznych, żeby młode pokolenie kiedyś bardziej elastycznie reagowało na zmieniające się przepisy dotyczące segregacji odpadów?
Tak, zaczynamy edukację ekologiczną przez zabawę. I wiem, że to wychodzi.
*
Podczas mojej półgodzinnej wizyty w Przydasiowie do magazynu przyszły trzy osoby. Jedną z nich była opiekunka z MOPSu, która szukała ubrań dla swojego podopiecznego. Jak sama stwierdziła, to miejsce zaskoczyło ją dużym wyborem rzeczy oraz schludności ich przechowywania. W niczym nie przypomina szafy społecznej, gdzie ciągle panował bałagan – powiedziała. Pozostałą dwójka dorosłych wychodziła z pełnymi torbami upolowanych rarytasów. Jak mi zdradziła „klientka” Przydsiowa, dość regularnie je odwiedza, bo zawsze można tu coś pożytecznego i ładnego znaleźć.
Nie wiem, jak długo przyjdzie nam przyzwyczajać się do nowych przepisów, ale może nie taki diabeł straszny, jak go malują. A jeśli nie chcemy mieć problemu z zalegającymi w szafach ubraniami, to są dwa wyjścia: albo dajmy im drugie życie, albo przestańmy kompulsywnie kupować. Co i mnie, niestety, się zdarza.
Iwona Pawłowska
